Opublikowano Dodaj komentarz

Widzieć zadanie, gdzie inni widzą problem.

Chcielibyśmy przedstawić Wam kolejną sylwetkę zapracowującą się dla Lechii. Tym razem najbardziej operacyjny człowiek w naszym klubie – Krzysztof Stacewicz.

Z nomenklatury Dyrektor Zarządzający, jednak z zadań musimy Wam powiedzieć, że to człowiek absolutnie wielofunkcyjny. Obsługuje zgłoszenia i transfery (również juniorskie), wspiera księgowość, kontaktuje się z jednostkami władz piłkarskich, a w przypadku przyjazdu kibiców gości jest nawet dyrektorem ds. bezpieczeństwa. Odpowiada za kontakty z miastem i jednostkami miejskimi, policją, strażą pożarną, ochroną. Zabezpiecza logistykę meczów wyjazdowych i obsługę meczów domowych.

Krzysztof Stacewicz w trakcie domowego meczu.

Z zadań dyretorskich udaje mu się czasami obejrzeć w weekend w spokoju mecz naszej drużyny, ale w spokoju tylko CZASAMI. 🙂 Pomyślelibyście, że to dużo zadań dla jednego człowieka, a on jeszcze jest trenerem młodych zielonogórskich graczy, którzy pod jego okiem szlifują swoje talenty. Merytoryczny, skrupulatny i zawsze modnie ubrany. 🙂 Na co dzień uśmiechnięty, pomocny, nigdy nie przepuści okazji żeby zagadnąć, zwłaszcza małych adeptów piłki nożnej co u nich słychać.

Sercem piłkarz, rozumem trener i działacz, a jego anegdot można by słuchać godzinami. To już jednak materiał na zupełnie inną opowieść. Cieszymy się, że gra #RAZEM z nami. Jego praca i zaangażowanie to wielka wartość.

(zdjęcie: Radio Index 96 fm)

Opublikowano Dodaj komentarz

Witamy Energy Broker Poland!

No to ujawniamy kolejną wspaniałą wiadomość. Do gry z Lechia Zielona Góra wchodzi Energy Broker Poland (www.ebp24.pl).

Tak energetyczny partner nie tylko pomoże Wam zmniejszyć rachunki za prąd i być bardziej eko, ale też swoim wsparciem napędzi najmocniejszą ekipę piłkarską w regionie. Firma od samego startu rozmów doskonale rozumiała, co znaczy grać #RAZEM, więc wierzymy, że jest to partnerstwo naDobre lata!

Już teraz możecie podziękować im zostawiając like na ich profilu na Facebooku, a gdybyście potrzebowali kompleksowego wsparcia w dziedzinie rozwiązań energetycznych już wiecie do kogo się zwrócić. Polecamy zarówno klientom indywidualnym, jak i firmom z regionu.

Powiemy Wam tylko, że to nie koniec dobrych wieści. Do usłyszenia i kupujcie karnety, bo będzie się działo! 

Opublikowano Dodaj komentarz

[LECHIA TV] Dzień ze sponsorami cz.1

Bez ich wiary i pracy nie byłoby Lechii w tym miejscu, w którym jest obecnie. Drive Pro, Michał Kroczek Rejestracja Pojazdów, Pizzeria Roma, DJ Hektor dziękujemy. Oni pamiętali o nas w nadchodzącym sezonie, pamiętajmy o nich i my. Niebawem poznacie kolejnych cichych bohaterów naszego klubu.

Opublikowano Dodaj komentarz

[LECHIA TV] Lechia II Zielona Góra – Dar-Bol Alfa Jaromirowice 8:3

W Lechii druga drużyna to nie drugi garnitur. Grają w niej między innymi nasi najzdolniejsi juniorzy, a każdy z zawodników po dobrym meczu w 4 lidze może zaliczyć minuty u trenera Sawickiego na 3-ligowych boiskach. Tym bardziej cieszy dobra postawa i zdecydowane zwycięstwo.

Opublikowano Dodaj komentarz

Łukasz Garguła na kolejny sezon w Lechii!

Rok temu Łukasz Garguła wchodził do projektu odbudowy Lechii i tworzenia prawdziwej piłki nożnej w Zielonej Górze. Wtedy była to tylko obietnica. Po roku wspólnej pracy zawdonik chciał grać dla Lechii, Lechia chciała pracować z Łukaszem. Do dopięcia pozostawały tylko detale kontraktu. Dziś możemy już ogłosić. Cieszymy się, że kolejny rok zagramy #RAZEM, bo Łukasz to prawdziwy mózg i serce drużyny, a przede wszystkim profesjonalista i wzór dla naszych młodych piłkarzy! Teraz już tylko po zwycięstwa!

Opublikowano Dodaj komentarz

[LECHIA TV] Lechia Zielona Góra – Kuźnia Jawor 3:1

Po wygranej z Budowlanymi Murzynowo, przyszedł czas na kolejny sprawdzian, tym razem z drużyną 4-ligową. Mnóstwo sytuacji, kolejna wygrana i nasi reporterzy na swoim miejscu gwarantują ciekawy skrót z meczu. Miłego oglądania i do zobaczenia na kolejnym sparingu.

Opublikowano Dodaj komentarz

Z wiarą w szkolenie

Nie tylko zawsze z uśmiechem powtarza pogląd, że potrzeba 10.000 godzin pracy, by stać się profesjonalistą w swojej dziedzinie, ale też bezustannie powiększa ogromny własny dorobek futbolowych godzin na boisku, w szatni, na rozmowach z trenerami i piłkarzami. Maciej Murawski – twórca zielonogórskiej Akademii Piłkarskiej Macieja Murawskiego, ekspert CANAL+, dobry duch i energia sprawcza dla Lechii Zielona Góra, doskonały piłkarz, reprezentant Polski, uczestnik Mistrzostw Świata.

Być może wielu kibiców tego nie wie, ale w styczniu 2018 roku na konferencji prasowej ratującej zielonogórską piłkę, czyli wtedy tonący w długach KS Falubaz, w roli twarzy nowego projektu z pionu organizacyjnego pojawili się Panowie Zdzisław Tymczyszyn, Robert Dowhan, Marcin Grygier i właśnie Maciej Murawski. Był to moment, gdy zielonogórska piłka mogła przestać trwale istnieć lub odbudowywać się z kolejnych gruzów latami. Ci Panowie zdecydowali się ruszyć z odsieczą.

Minęło 2,5 roku, również za ich sprawą klub jest już w zupełnie innym położeniu. Z nową nazwą, po fuzji z TS-em Masterchem Przylep stawia przed sobą nowe cele. Ze wspomnianej czwórki, nie licząc trenera Sawickiego (który właśnie na rzeczonej konferencji został przedstawiony i jest po dziś dzień w klubie) mimo iż pozostali Panowie nadal dobrze życzą obecnie Lechii Zielona Góra, to jednak przy klubie pozostaje czynnie już tylko Maciej Murawski.

Zielonogórzanin z krwi i kości. Zdjęcie wybraliśmy nie przypadkowo, bo gdy tylko znajduje chwilę oddechu od obowiązków komentatora-eksperta telewizyjnego, spotkać go można niemal wyłącznie na boisku. Jeśli nie szkoli, promuje. Promuje klub, promuje piłkę nożną, promuje Akademię Piłkarską i Lechię Zielona Góra. Przede wszystkim promuje marzenie o tym, że wielka piłka, przy wspólnej dobrej woli zielonogórskiego piłkarskiego środowiska jest o krok. Jest tuż za rogiem.

Dzięki zaszczepionej przez niego koncepcji otwartego futbolu, atrakcyjnego dla oka, na Dołku coraz większa rzesza kibiców nie może narzekać na brak emocji. Pozytywnych, ale i czasem negatywnych, jednak wpisanych w ryzyko strategii, iż lepiej raz wygrać i raz przegrać niż dwa razy zremisować. Dzięki ustawieniu pionowej struktury szkolenia, kibice co chwilę zaskakiwani są nowymi nazwiskami młodych zawodników, którzy stanowić mają kiedyś nasz lubuski Athletic Bilbao lub Ajax Amsterdam. Co więcej ta strategia odnosi się również do trenerów, którzy uczą się od siebie i od kolegów z wyższych lig podczas programów stażowych. Dzięki wreszcie jego zaangażowaniu medialnemu dziś zielonogórska piłka nożna ma swoją młodą, ale charakterną twarz i może cieżką pracą powiększać kapitał sportowy, organizacyjny i kibicowski.

Lechia Zielona Góra tworzy nowy rozdział swojej historii, a Maciej Murawski, gdy zapytać go o zdanie, nigdy nie odmawia pomocy. Zawsze z rozwagą, wizją i przekonaniem podpowiada kierunki, w których powinna rozwijać się ta historia. Jedna z tych osób, które mogły by już nic nie robić, ale tak nie potrafią i nie chcą – bezinteresowny optymista.

Jeśli masz podobne cechy, dołącz do nas, bo takich właśnie ludzi nam trzeba.

(Zdjęcie: Gazeta Lubuska)

Opublikowano Dodaj komentarz

[LECHIA TV] Lechia Zielona Góra – ZLKS Budowlani Murzynowo 4:0

Pierwsze granie przed sezonem, pierwsze granie od startu pandemii. Od razu wymagający rywal z ambicjami. Wygrywamy i wyglądamy na tle mocnego rywala dobrze, więc już nie możemy doczekać się sezonu. Zapraszamy do obejrzenia skrótu wydarzeń z boiska i bramek.

Opublikowano Dodaj komentarz

Kartka z kalendarza odc. 4

Pierwsi czarnoskórzy zawodnicy z Lechii

Afrykanie w polskiej piłce pojawili się w drugiej połowie lat 90. Pobyt pierwszych zawodników z tego kontynentu w barwach zielonogórskiej Lechii był kompletnie nieudany.

Było to w ostatnim sezonie pobytu naszego zespołu w drugiej lidze (tej prawdziwej drugiej lidze, czyli zapleczu ekstraklasy, a nie dzisiejszej która praktycznie jest trzecim szczeblem). Lechia miała katastrofalną rundę jesienną gdyż w 13 meczach zdobyła zaledwie osiem punktów tylko raz wygrywając (bramki 9:24). Do bezpiecznej strefy dzieliło Lechię aż siedem punktów.

Mieli grać za ,,miskę zupy”

W klubie w którym zawsze bolączką był brak pieniędzy kłopoty się nawarstwiały. Działacze chwytali się różnych rzeczy by za niewielkie pieniądze wzmocnić zespół.

Wówczas znany sportowy dziennikarz i działacz warszawski sprowadzał do Polski partiami kilkudziesięciu młodych Afrykanów. Zaoferował ich polskim klubom drugo i trzecioligowym. Plus był taki, że godzili się oni grać za przysłowiową miskę zupy czyli zakwaterowanie, wyżywienie i drobne kieszonkowe. Plan jego był prosty. Nic na tym nie straci, a może zyska jeśli któryś z Afrykanów błyśnie, zostanie zauważony i podpisze kontrakt w mocnym klubie. W ten sposób Lechia z pięciu zaproponowanych czarnoskórych graczy wybrała dwóch. Zainteresował ją 22-letni pomocnik z Kamerunu Herbert Bohghang Ndi i 22-letni nigeryjski napastnik Destiny Udoka Ukake. Działacze odebrali ich z warszawskiego lotniska w trzaskającym mrozie. Obaj byli w koszulkach, sandałach i pierwszy raz zobaczyli śnieg. Trzeba było ich więc przede wszystkim ubrać. Załatwiono im miejsce w hotelu w podzielonogórskiej miejscowości (dziś to dzielnica miasta) oraz wyżywienie. Obaj mieli być testowani. Ówczesny trener Lechii Henryk Kubiak musiał w nich coś dostrzec gdyż po kilku dniach podpisano z nimi kontrakt do końca sezonu.

Opowieści z mchu i paproci

W tym czasie niemal każdy młody piłkarz z Afryki przedstawiał siebie jako gracza młodzieżówki, zawodnika klubu z pierwszej ligi swego kraju. To było na kilka lat przed Internetem więc bez jakiegoś mocnego zaangażowania w sprawę trudno było to sprawdzić. W większości były to ,,opowieści z mchu i poproci”. Niemal każdy Kameruńczyk mówił, że zna najsłynniejszego wówczas piłkarza ze swojego kraju Rogera Millę (to było jeszcze przed pojawieniem się Samuela Eto’o). Grał z nim, albo przynajmniej zaczynał w juniorach. Z kolei niemal każdy Nigeryjczyk mówił, że grał w kadrze młodzieżowej, juniorskiej swego kraju.

Pamiętam jak obaj Afrykanie, przy pomocy tłumacza rozmawiali z zielonogórskimi dziennikarzami. To była znana opowieść. Kameruńczyk Herbert Bonghang Ndi oświadczył, że grał dotąd w pierwszej lidze swego kraju i jest członkiem młodzieżowej kadry narodowej. Ukaku także grał w ekstraklasie nigeryjskiej, był reprezantantem młodzieżowki, a w styczniu 1999 roku brał udział w zgrupowaniu kadry seniorów Nigerii. Dodatkowo jest dobrym kolegą Kennetha Zeigbo, który tak udanie grał w warszawskiej Legii.

Koledzy z telewizji zrobili z nimi długie wywiady. Ja postanowiłem, że z wywiadami poczekam kiedy obaj pokażą coś na boisku. Bo czy byli reprezentanci młodzieżówki z silnych futbolowo krajów, a Ukake rzekomo powoływany jeszcze w styczniu na zgrupowanie seniorów, graliby za ,,miskę zupy” w ekipie outsidera drugiej ligi? To musiało i budziło (przynajmniej u mnie) spory sceptycyzm.

Zagrali w jednym meczu i odesłano ich

Co ciekawe kiedy brali udział w sparingach, rozgrywanych jeszcze w zimowych warunkach, wydawało się, że może rzeczywiście coś z nich będzie. Niestety, kiedy śnieg topniał i boiska zaczęły przypominać te z ich krajów, było gorzej. Nie zagrali w pierwszym ligowym meczu 6 marca przeciwko Aluminium Konin przegranym 1:2, bo działacze nie zdążyli załatwić formalności z ich macierzystymi federacjami. Pojechali z zespołem do Opola na mecz z Odrą, który rozegrano 13 marca. Lechia przegrała z Odrą 1:2 (0:1). Co ciekawe bramkę dla Lechii w 84 min już przy stanie 0:2 zdobył dzisiejszy trener zielonogórzan, Andrzej Sawicki. W pierwszym składzie wyszedł Kameruńczyk Bonghang. Spisywał się jednak słabo i w drugiej połowie zamienił go Bartosz Cal. Nigeryjczyk Udoka Ukake został wpuszczony przez trenera na murawę w 85 min, kiedy zmienił Pawła Michalskiego. Jak się okazało to były jedyne występy obu zawodników w oficjalnych meczach! Jeśli więc ktoś w klubie dostrzegł ich potencjał i zgłosił ich do rozgrywek, to rzeczywiście powinno się ich poddać bardziej poważnym sprawdzianom. Kameruńczyk zagrał 45 minut, a Nigeryjczyk pięć i jak pisałem w sprawozdaniu z tego meczu nawet nie zdążył kopnąć piłki!

Potem Lechia miała pauzę, a na następny mecz do Gdańska 27 marca (przegrany z Polonią Lechią 0:1) Afrykanie już nie pojechali gdyż dwa dni wcześniej zostali odesłani do domu (na szczęście była taka możliwość w kontrakcie). Jak na łamach ,,Gazety Lubuskiej”, mówił wiceprezes klubu Henryk Gruchociak, obaj Afrykanie okazali się za słabi, by wyraźnie wspomóc Lechię, a ich obecność w składzie blokowałaby możliwość sięgania po swoich wychowanków.

Zgasiliśmy drugoligowe światło

Obaj grali za przysłowiową ,,miskę” która okazał się jednak kosztowna. Pomijając już obowiązkowe opłaty za zagłoszenie ich do rozgrywek i koszty pobytu w Zielonej Górze jeden z nich niemal co noc dzwonił sobie do rodziny do Afryki. Działaczom którzy zobaczyli rachunek za te rozmowy aż ugięły się kolana… Potem grało u nas jeszcze dwóch czarnoskórych piłkarzy, ale znacznie lepszych. To już jednak inna historia.

A Lechia? Po trzech porażkach stało się jasne, że nie ma już szans na utrzymanie. Odszedł trener Kubiak i zespół w ostatnich meczach poprowadził napastnik Zbigniew Sawczuk. Temu zasłużonemu dla klubu zawodnikowi przyszło gasić drugoligowe światło. Zespół w 26 meczach zdobył zaledwie 12 punktów (bramki 17:52). Lechia już nigdy nie zagrała na drugim szczeblu rozgrywek.

red. Andrzej Flügel