Opublikowano Dodaj komentarz

[LECHIA TV] Nieudany podbój Śląska

Ruch Chorzów potrafi pokazać, że z nimi nie ma żartów. Chociaż na początku wczorajszego spotkania dobrze graliśmy defensywnie, gospodarze przeszli do mocnej ofensywy, znajdując kilka luk w naszej obronie. Wynikiem tego ataku padły aż cztery bramki na korzyść śląskiej drużyny.

A jak to wyglądało na boisku? Zapraszamy do obejrzenia dzisiejszego skrótu w Lechia TV.

Opublikowano Dodaj komentarz

[LECHIA TV] Upragnione zwycięstwo z Polonią-Stalą Świdnica!

W naszym drugim domowym spotkaniu w tym sezonie udało nam się wreszcie zanotować zwycięstwo przed własną publicznością. Po ciekawym i dobrze zagranym meczu pokonaliśmy Polonię-Stal Świdnica 4:2 (3:1). Świetnie spisali się m.in. Szymon Kobusiński, który ustrzelił hattricka oraz Artur Małecki, który z trudnej sytuacji dołożył czwartą bramkę.

Skrót meczu możecie oczywiście obejrzeć poniżej w naszym Lechia TV.

Za tydzień czeka nas ciężki wyjazd do Chorzowa. Nie składamy jednak broni i zamierzamy powalczyć o przywiezienie zdobyczy punktowej z tego trudnego terenu.

Opublikowano Dodaj komentarz

[LECHIA TV] Horror w Zabrzu

Tym razem nie udało się wnieść do meczu nic pozytywnego. Górnik II Zabrze wykorzystał nasze błędy i konsekwentnie realizował swój plan na zwycięstwo. W pierwszej połowie brak skupienia doprowadził do sytuacji, w wyniku których daliśmy sobie strzelić aż 3 bramki.

Nie pomogły cztery strategiczne zmiany przygotowane przez nas na drugą część spotkania. Gospodarzom udało się trafić jeszcze jednego gola i ostatecznie czterokrotnie zdominować.

Część akcji z tego meczu możecie obejrzeć w naszym nowym odcinku Lechia TV.

Już 12 września o 16:30 zmierzymy się na własnym boisku Polonią-Stal Świdnica. Serdecznie zapraszamy.

Opublikowano Dodaj komentarz

Nieznaczna porażka w Tarnowskich Górach

W zaległym meczu 3. kolejki III ligi ulegliśmy Gwarkowi Tarnowskie Góry 1:2, choć losy meczu ważyły się do ostatnich minut. Jedyną dla nas bramkę zdobył z rzutu karnego niezawodny Szymon Kobusiński. O rehabilitację powalczymy już w najbliższą niedzielę, kiedy to czeka nas wyjazd na teren Górnika II Zabrze.

Opublikowano Dodaj komentarz

Porażka w pierwszym domowym meczu

Niestety domowa inauguracja III ligi nie poszła po naszej myśli. Pojedynek z LKS Goczałkowice-Zdrój dostarczył dużej dawki emocji, ale zwycięstwo zgarnęła drużyna przyjezdna. I mimo że do przerwy remisowaliśmy 1:1 po bramce z rzutu wolnego Jakuba Babija, to w drugiej odsłonie ekipa, której II trenerem jest Łukasz Piszczek, okazała się lepszym zespołem. Niewiele dały nasze ataki do ostatnich minut, przez co LKS zwyciężył 3:1.

Opublikowano Dodaj komentarz

[Lechia TV] Wpadka w 1/32 Pucharu Polski

Nasza drużyna rozegrała wczoraj pierwszy i niestety ostatni w tym sezonie mecz na szczeblu ogólnopolskim Pucharu Polski. Mierzyliśmy się na własnym terenie ze Świtem Skolwin Szczecin. Bramki zaczęły padać dopiero w drugiej połowie spotkania, lecz wcześniej ulegliśmy osłabieniu z powodu wielu sytuacji skutkujących żółtymi kartkami i dwoma czerwonymi, które otrzymali, świeżo powróciwszy do Lechii zawodnik Martins Ekwueme oraz trener Andrzej Sawicki.

Chociaż udało nam się odpowiedzieć na pierwszego strzelonego gola, dalej nie było już tak różowo, gdyż rywal konsekwentnie pakował piłkę do naszej siatki jeszcze trzy razy.
Zapraszamy do obejrzenia dzisiejszego odcinka Lechia TV.

Opublikowano Dodaj komentarz

[LECHIA TV] Zdobywamy wojewódzki Puchar Polski!

Wczorajszy wyjazd do Zbąszynka zakończył się pewnym zwycięstwem naszego zespołu. W pierwszej połowie przeważała zdecydowanie Lechia, co udowodnił gol Artura Małeckiego. Chwilę później sytuację wykorzystał Szymon Kobusiński, który celnie strzelił z rzutu karnego.

Druga odsłona spotkania przebiegła nieco spokojniej, lecz również tutaj pokazaliśmy pazur. Bramkę „na do widzenia” w doliczonym czasie gry zdobył Krzysztof Staśkiewicz.

Dzięki zwycięstwie w wojewódzkim Pucharze Polski, Lechia awansowała do szczebla centralnego, gdzie w ramach 1/32 finału zawalczy na własnym boisku ze Świtem Skolwin Szczecin.

Opublikowano Dodaj komentarz

Flaga na maszcie!

W jednej z naszych pierwszych ,,kartek z kalendarza” pisaliśmy o chyba najdziwniejszym meczu w historii lubuskiego futbolu, przedostatnim spotkaniu drugoligowym sezonu 1995/96 z gorzowskim Stilonem, wygranym w zaskakujących okolicznościach 3:2. Następny mecz był jeszcze dziwniejszy.

Po zdobyciu trzech punktów w tym kuriozalnym i ustawionym spotkaniu zielonogórzanie utrzymali się w drugiej lidze. Mieli przed sobą jeszcze jedno wyjazdowe spotkanie. Co ciekawe z ekipy, która gwałtownie przez całe rozgrywki potrzebowała punktów na ten jeden mecz stali się ekipą, mogącą (co niestety wówczas było regułą) zaoferować je innym.

W środę 12 czerwca Lechia grała z Wartą w Poznaniu na nieistniejącym już stadionie na Dębcu. Sytuacja była taka, że wówczas z 18 drużynowej grupy I drugiej ligi spadały cztery zespoły. Lechia, jak wspomnieliśmy, była już spokojna. Warta miała jeszcze cień szansy. Musiała tylko wygrać z naszym zespołem, ale w spotkaniu Chemik Police – Odra Wodzisław, która już awansowała do ekstraklasy musieli wygrać goście. Zwycięstwo Chemika lub remis spychały Wartę do trzeciej ligi, obojętnie od jej rezultatu z Lechią.

Stadion na Dębcu sprawiał fatalne wrażenie. Wielki, zniszczony w sporej części obiekt z drewnianymi ławkami. Piłkarze przebierali się w będącym w nie lepszym stanie budynku, a jedyny czynny telefon był na koronie stadionu. Nie ma sensu przytaczanie tutaj sprawozdania mojego autorstwa z tego meczu jakie ukazało się następnego dnia w ,,Gazecie Lubuskiej”. Zatytułowałem go ,,Sześćdziesiąt i trzydzieści”. Chodziło o 60 minut bardzo dobrej gry Lechii i 30 tragicznej. Po prostu nie wiedziałem wtedy o kulisach tego spotkania, które pięknie obrazują jak wyglądała wówczas polska ligowa piłka.

Zespół Warty w składzie którego można znaleźć tak znakomitego później zawodnika jak choćby Maciej Żurawski nie zakładał, że Odra Wodzisław lider i już ekstraklasowiec będzie chciała się bić w Policach o zwycięstwo. Oczywiście poznaniacy mieli przyszykowaną niezłą sumę pieniędzy, którą mieli wręczyć zielonogórzanom. Nie chcieli jednak wydawać kasy niepotrzebnie więc czekali na wieści z Polic. Na stadionie czynny telefon stacjonarny miał tylko spiker (komórek wtedy jeszcze nie było). Umówili się więc, że w przerwie spiker będzie się łączył ze stadionem w Policach. Jeśli tam będzie korzystny wynik po pierwszej połowie czyli prowadzenie Odry, spiker ma po prostu przez okno wywiesić flagę, wtedy w Poznaniu dojdzie do negocjacji.

Na razie postanowiono grać ,,normalnie”. W tej normalnej grze w pierwszej połowie Lechia była zdecydowanie lepsza. Fajnie się to oglądało, a prowadzenie zielonogórzan było jak najbardziej zasłużone. Jednak w przerwie pojawiła się flaga na maszcie, po tym jak spiker zadzwonił do Polic i dowiedział się że… Odra prowadzi 1:0. Wydarzenia na Dębcu rozegrały się błyskawicznie. Na ławkę rezerwowych zielonogórzan przyniesiono plastikową torbę z pieniędzmi na której usiadł jeden członek sztabu szkoleniowego, a zespół dostał wiadomość, że ma przestać grać. I przestał. To co w drugiej połowie wyczyniali zielonogórzanie było tragiczne. Z walecznej i fajnie grającej ekipy stali się kompletnie bezradni, potykali się o własne nogi. Stąd Warta, która do przerwy sprawiała wrażenie kompletnie zdołowanej i zrezygnowanej bezkarnie hasała po boisku i szybko nie tylko wyrównała, ale objęła prowadzenie.

To oczywiście nie był koniec tej historii. Na 30 minut przed końcem spiker ponownie dodzwonił się na stadion w Policach. Usłyszał, że do przerwy prowadziła nie Odra, a… Chemik. Obecnie zespół z Wodzisławia wyrównał. Wynik 1:1 daje Odrze utrzymanie pierwszego miejsca, a Chemikowi ligowy byt. Zespoły grają w poprzek, nie wysilają się i raczej nie ma nadziei by goście wygrali.

To zmieniło kompletnie sytuację. Spiker wysłał więc umyślnego do ławki rezerwowej żeby powiedział warciarzom jaka jest sytuacja. Gospodarze ani myśleli tracić kasy skoro już spadli z drugiej ligi. Ktoś ze sztabu trenerskiego gospodarzy podbiegł do ławki rezerwowej zielonogórzan, wyrwał torbę z pieniędzmi i uciekł do szatni i tyle go widzieli. Coś takiego działo się na zapleczu ekstraklasy i to nie gdzieś w zaciszu szatni tylko na ławce rezerwowej! O tej akcji z flagą na maszcie zrobiło się w Polsce głośno kiedy opisał ją ,,Przegląd Sportowy”.

Najciekawsze było to, że później gdzieś tam w kuluarowych rozmowach zawodnicy zielonogórscy najbardziej narzekali nie na to, że ich człowiek dał tak sobie wyrwać tę torbę z pieniędzmi, siedział na niej zamiast szybko zanieść do autokaru. Takie to jednak były czasy. Najważniejsze, że już, miejmy nadzieję, nie wrócą….

Z kronikarskiego obowiązku prezentujemy składy i bramki z tego dziwnego meczu:

Warta Poznań – Lechia -Polmozbyt Zielona Góra 4:1 (0:1)

0:1 – M. Czerniawski – 34 min.

1:1 – Przysiuda – 59 min.

2:1 – Pawelec – 77 min.

3:1 – Żurawski – 85 min. (karny)

4:1 – Gutowski – 87 min.

Warta: Kordus – Hinc, Wolniewicz, Jakołcewicz – Żurawski, Przysiuda, Rybarczyk, Najewski (od 66 min. Weiss) – Prabucki (od 30 min. Gutowski), Tierling, Pawelec.

Lechia Polmozbyt: Kitowicz (od 85 min. Rymaszewski) – Gnatowicz, Gumienny (od 73 min. Ratajczak), Winograd – Po-chyłski, Jutrzenka, Zych, P. Czerniawski – M. Czerniawski, Korszun, Michalski (od 65 min. Skrzypczak).

Czerwona kartka Kitowicz (Lechia); żółta kartka Przysiuda (Warta). Sędziował Robert Małek (Katowice); widzów 150.

Opublikowano Dodaj komentarz

Dużo pracować…dać mówić innym.

Przedstawiamy Wam kolejnego człowieka Lechii. Nasz komentator sprawozdawca, operator, informatyk i kolega z marketingu. Paweł Górski, współzałożyciel zgsport.pl i Lechia TV, młody ambitny człowiek o wielkim sercu do sportu, ogromnej inteligencji, ale przede wszystkim wrodzonej skromności i pokorze, dzięki którym nie boi się podejmować nowych wyzwań i słuchać bardziej doświadczonych.

Prowadzi wywiady, nagrywa Lechia TV. Zjeździł jeszcze z TS Masterchem Przylep (czyli obecnie Lechią II) całe województwo, wszedł w Przylepie w konferansjerskie buty Kamila Żeberskiego (a umówmy się wejść po takim prowadzącym, to trzeba odwagi).

Cieżko byłoby powiedzieć, w czym już nie pomagał w Lechii i Przylepie. Powiedzieć pracowity to nic nie powiedzieć. A pamiętajmy, że prowadząc swój portal relacjonuje również inne dyscypliny z Zielonej Góry. Może dlatego świetnie rozumie, że sporty nie rywalizują ze sobą, bo kto kocha sport, wspiera jego każde oblicze. Dlatego tak świetnie pasuje do naszego zespołu marketingu. Może też potrafi robić tyle, bo woli pracować niż mówić.

Sam o sobie nigdy, by powyższych słów nie napisał i nigdy by o nic nie poprosił. Nigdy nie odmawia i nic nie chce w zamian. Więc może podziękujemy mu My – Kibice. Jeśli chcielibyście podziękować za jego pracę, słuchajcie koniecznie jego audycji z meczów wyjazdowych (do tego chyba nie musimy Was specjalnie namawiać) i polubcie jego portal zgsport.pl, by być na bieżąco z doniesieniami ze sportowych aren naszego miasta. A teraz. Po zwycięstwa!