Bezbramkowym remisem zakończył się sparingowy – wyjazdowy – pojedynek Śląska II Wrocław z Lechią Zielona Góra (31.01.).
Choć kibice nie zobaczyli goli, w tym meczu emocji nie brakowało. A oba zespoły mogły potraktować go jako wartościowy sprawdzian przed ligą.
Już w 4. minucie spotkania Śląsk stanął przed doskonałą okazją do objęcia prowadzenia. Po faulu na Miłoszu Kurowskim arbiter wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł sam poszkodowany, jednak jego uderzenie po ziemi świetnie wyczuł Jakub Bursztyn. Kapitan Lechii zachował zimną krew i skuteczną interwencją utrzymał bezbramkowy remis.
Pierwsza połowa toczyła się w niezłym tempie, z dużą dbałością o organizację gry po obu stronach. Zespoły rzadko dopuszczały rywali do klarownych sytuacji. Po zmianie stron obraz gry nie uległ większej zmianie.
Emocje wzrosły w końcówce meczu. W 84. minucie Miłosz Kozak obejrzał czerwoną kartkę i Śląsk II Wrocław kończył spotkanie w dziesiątkę.
Po spotkaniu zadowolenia z przebiegu sparingu nie krył trener Lechii Zielona Góra Sebastian Mordal.
– To było wartościowe spotkanie z drużyną, która na co dzień rywalizuje w II lidze i ma w swoim składzie wielu młodych zawodników wysokiej jakości. Przez cały mecz gra stała na wysokim poziomie. Nie było zbyt wielu klarownych sytuacji, ale to tylko potwierdza dobrą organizację obu zespołów. W tym meczu więcej rzeczy się zgadzało niż w poprzednim, co pokazuje, że idziemy w dobrym kierunku – podkreślił szkoleniowiec.
Trener zwrócił również uwagę na nadchodzący okres przygotowań.
– Przyszły tydzień będzie dla nas szczytem obciążeń treningowych. Później będziemy z nich stopniowo schodzić, zbliżając się do startu rundy wiosennej. Intensywność musi być jednak cały czas zachowana na odpowiednim poziomie – dodał trener Mordal.
Lechia (I połowa): Bursztyn – Zientarski, Gibi, Ostrowski, Korzeniowski, Szmigiel – Majchrzak, Ziarkowski – Więcek, Bargiel – Dębski
Lechia (II połowa): Bursztyn (60′ Ambroży) – Szczotko, Bałaj, Ostrowski (60′ Sejwa), Tumala, Maćkowiak – Osiński, Nahrebecki – Lisowski, Kurek – Mycan
Mateusz Komperda
fot. Aleksy Nowosadzki/slasknet.com

