Lechia Zielona Góra pokonała Carinę Gubin 2:0 po golach Jakuba Lizakowskiego i Przemysława Mycana.
Sobotnie starcie (5.04.) od początku budziło wiele sportowych emocji – zarówno na trybunach, jak i na boisku. Stadion wypełnił się niemal do ostatniego miejsca, więc Lechia mogła liczyć na wielkie wsparcie, na doping. Na murawie trwała za to walka o każdy jej metr. Często na pograniczu faulu, agresywna, ambitna. Żadna ze stron nie chciała odstawić nogi. Carina miała swoje okazje, lecz Lechia miała za to Jakuba Bursztyna. Ten, jak na kapitana przystało, wychodził z tych sytuacji zwycięsko – ratując raz, dwa naszych. W końcówce pierwszej połowy Mateusz Lisowski był bliski zdobycia gola bezpośrednio z… rzutu rożnego. Piłka wtedy obiła słupek bramki, więc goli nie zobaczyliśmy – skończyło się na 0:0.
Losy tego meczu odwróciły się w 67. minucie, gdy Kuba Lizakowski wpadł z piłką w pole karne, celnie przymierzył płaskim uderzenie, a piłka zaklekotała w siatce. Dosłownie chwilę później – w 72. minucie, Lizakowski popisał się świetnym zagraniem do Przemysława Mycana, a ten piętką trafił na 2:0! Ustalając tym samym wynik tego spotkania.
Lechia: Bursztyn – Ostrowski, Embalo, Tumala, Majchrzak, Lisowski, Matus, Lizakowski (85′ Bambecki), Szmigiel, Zientarski (60′ Kołodenny), Mycan (80′ Dębski).
Mateusz Komperda

