Do Częstochowy dzień wcześniej – z przystankiem na trening w Oławie.
Lechia Zielona Góra nie zwalnia tempa. Już w czwartek (19.03.) zespół wyruszy do Częstochowy, gdzie w piątek (20.03.) o godz. 18:30 zagra się ze Skrą. Sztab szkoleniowy zadbał o każdy detal przygotowań do tego pojedynku – także te logistyczne, które mogą mieć kluczowe znaczenie dla formy dnia, formy meczowej.
– Jedziemy dzień wcześniej, bo chcemy potrenować na sztucznej nawierzchni – na takiej, na której będziemy grać o punkty. Po drodze zatrzymamy się więc w Oławie, gdzie zaplanowaliśmy jednostkę treningową na otwartym boisku. To będzie intensywny dzień – około trzech godzin podróży, trening i kolejne trzy godziny w drodze, żeby dotrzeć na miejsce na wieczór – wyjaśnia trener Lechii Sebastian Mordal.
Plan na dzień meczowy również jest jasno określony. – W piątek rano przewidziana jest aktywacja i pobudzenie organizmu. Wiemy, że sama podróż może mieć wpływ na dyspozycję dnia meczowego, dlatego zwracamy uwagę na każdy szczegół – dodaje szkoleniowiec.
W tym najbliższym ligowym meczu, z powodu kontuzji, wciąż niedostępni są Kuba Lizakowski, Kamil Olek i Łukasz Tumala. – Jest jednak szansa, że Kamil i Łukasz wrócą do treningów z zespołem już w przyszłym tygodniu – uspokaja trener.
Czego można spodziewać się po najbliższym rywalu? – Skra to zespół dobrze zorganizowany, grający w sposób poukładany w każdej fazie. Mają trenera, który to wszystko spiął, mimo kilku zmian w składzie. Do tego dochodzą zawodnicy o dużych indywidualnych umiejętnościach, którzy mają doświadczenie z wyższych lig – ocenia trener Mordal.
Lechia chce też jak najszybciej zamknąć temat ostatniego remisu z Zagłębiem II Lubin. – Ten mecz musimy wymazać z pamięci. I go wymazaliśmy. Graliśmy w osłabieniu, ale przeanalizowaliśmy zarówno dobre, jak i złe momenty. Teraz skupiamy się wyłącznie na kolejnym spotkaniu – podkreśla trener.
Mateusz Komperda

